Kartki z historii "Syrenki"


Mistrzowska "Syrenka" - 8 listopada 1959r.

W latach 1960–1971, tj. w epoce "bezkoksowej" zawodnicy warszawskiego Ośrodka Kulturystycznego Ogniska TKKF "Syrenka" byli najlepszymi w kraju. Zwyciężali w ogólnopolskich zawodach, w tym w nieoficjalnych mistrzostwach Polski w Sopocie. Odnosili też sukcesy w rywalizacji z zagranicznymi zawodnikami. Chętnie też propagowali kulturystykę na pokazach , festynach, w zakładach pracy, domach kultury, a także na sopockiej plaży . Te osiągnięcia to, również zasługa ich doświadczonych instruktorów, prekursorów sportowego treningu w Polskiej kulturystyce wykorzystujących metodę "body - building" i ćwiczenia ogólnej sprawności fizycznej. Przy Ognisku prowadzili też Centralny Ośrodek Metodyczny. Z całego kraju przyjeżdżali do niego zawodnicy, instruktorzy, sędziowie i organizatorzy imprez. Częstym gościem był Stanisław Zakrzewski – twórca polskiej kulturystyki. Konsultowano, wymieniano doświadczenia i poglądy, podpatrywano metody treningowe najlepszych zawodników "Syrenki", których trening i sylwetki przedstawiano na łamach czasopisma "Sport dla Wszystkich".

Ognisko "Syrenka" powstało w dniu 6.06.1957 r., jako pierwsze w kraju. Na początku działało w nim kilka sekcji rekreacyjnego uprawiania sportu, w tym sekcja piłki siatkowej z drużyną "starszych panów, byłych ligowych siatkarzy reprezentujących mistrzowski poziom.

W listopadzie 1959 r., po warszawskim konkursie "Mister Universe" o tytuł najlepiej zbudowanego sportowca, grupa entuzjastów ćwiczeń siłowych i działaczy "Syrenki" pod przewodnictwem Prezesa Ogniska Janusza Pomiernego, powołała Ośrodek Kulturystyczny. Przez dwa lata mieścił się w piwnicy budynku przy ul. Rozbrat. Składał się z dwóch małych salek treningowych, obszernej szatni i zawsze czystych sanitariatów.

Jak na owe czasy, trenujący mieli do ćwiczeń wystarczająco podstawowego sprzętu: sztangi, sztangielki, odważniki. Jedynym utrudnieniem był brak odpowiedniej ławki do wyciskania sztangi leżąc. Ćwiczono na ławce gimnastycznej - niskiej, bardzo wąskiej i twardej. Sztangę podawali partnerzy, każdy ruch obciążonych ramion czuło się głównie w "kościach", a po kilku seriach , ćwiczący nabywał na plecach "znak rozpoznawczy" kulturysty "Syrenki" - dwa równoległe pasma odcisków!

Uzupełniającym sprzętem były: drewniany pomost do trójboju ciężarowego i siłowego, para stojaków do przysiadów oraz drążek gimnastyczny i wyciąg bloczkowy wykonany chałupniczym sposobem.

Choć zawsze był tłok panowała serdeczna i koleżeńska atmosfera. Trenowano intensywnie, ale nie dłużej niż 2 godz. Zajęcia prowadzili czołowi kulturyści: Andrzej Jasiński i Wojciech Cieplak. Po kilku miesiącach instruktorami zostali: Henryk Jasiak, później znany organizator i dziennikarz propagujący na łamach prasy ćwiczenia siłowe oraz Józef Radziwiłko, wielokrotny finalista ogólnopolskich zawodów kulturystycznych.

W tym czasie, ćwiczyło systematycznie ok. 250 osób, w tym ok. 30 z ambicją startów w zawodach, podzielonych na grupy, przeważnie spośród młodzieży.

Chętnych do "zapisania" było wielu, ale tylko ci , którzy cierpliwie czekali, aż ktoś zrezygnuję mieli szansę podjąć ćwiczenia. Należało jeszcze przejść dokładne badania lekarskie, w przychodni sportowo – lekarskiej, podpisać deklarację członkowską zawierającą m. in.: zobowiązanie o przestrzeganiu regulaminu Ośrodka oraz dokonania opłaty /składki/ - stanowiącej symboliczną kwotę.

W "Syrence" latach 1960 –1961 rozpoczęli ćwiczenia głównie "fizyczne zdechlaki" z których szybko "wyrośli" najlepsi w kraju, mistrzowie m. in.: bracia Bogusław i Mieczysław Krydzińscy, Jerzy Dzikowski, Stefan Krajewski, Wojciech Strzeżek, Andrzej Ślusarski, Jan Włodarek, Andrzej Zienta, Bogdan Wołosz, Marian Glinka.

Zjawili się też ze stażem chałupniczych treningów posągowo zbudowani o wspaniale rozwiniętych mięśniach ramion i klatki piersiowej m. in. Andrzej Laskowski i Wojciech Siudmak – studenci warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dziś Andrzej Laskowski tworzy w kraju, a Wojciech Siudmak we Francji i jest sławnym w świecie twórcą współczesnego malarstwa. W tym okresie ze swoim umięśnieniem zmagał się też Janusz Głowacki, obecnie światowy dramaturg.

W roku 1963 i w następnych latach już w nowej i obszernej siedzibie Ośrodka w podziemiach Hali Gwardii systematycznie ćwiczyło ponad 1200 osób. Członkami "Syrenki" byli późniejsi czołowi kulturyści i atleci m.in.: Jerzy Chodkiewicz, Sławomir Filipowicz, Zbigniew Jędrzejczyk, Roman Józefiak, Jan Kozłowski, Andrzej Porowski, Stanisław Ptaszyński, Krzysztof Polubiec, Jarosław Niewiadomski, Stefan Niedziałkowski, Witold Niemczyk, Jan Pasternak, Wojciech Rejmer, Bolesław Sotomski, Adam Wilczyński, Antoni Wojewoda, Jerzy Żywek. Rozpoczęli też trenować Paweł Przedlacki i Andrzej Urbański, którzy w latach 80 – tych należeli do najlepszych polskich zawodników.

Trenowali też przyszli znani aktorzy, literaci, naukowcy, dziennikarze, prawnicy, lekarze, ekonomiści, menadżerowie dużych firm itp. Z tej licznej grupy należy wymienić Marka Perepeczkę, cenionego aktora, który intensywnie i systematycznie rozwijał swoje mięśnie prezentując je w wielu filmach m.in. "Janosik", "Wilcze Echa". Przez pewien czas ćwiczył w "Syrence" gwiazdor polskiego kina - Daniel Olbrychski.

Ci, którzy mieli ambicje sportowe co roku próbowali swoich sił w wewnętrznych mistrzostwach "Syrenki" w wieloboju kulturystycznym. W pierwszych, które odbyły się w dniu 17.04.1962 r. uczestniczyło ponad 20 zawodników. Juniorzy ( do 20 lat) wyciskali sztangi leżąc, podciągali się na drążku i pozowali. Zwyciężył 17 – letni Andrzej Zienta przed Bogdanem Wołoszem i Marianem Glinką. Seniorzy walczyli w prezentacji umięśnienia, wyciskaniu szt. leżąc, martwym ciągu, przysiadzie ze sztangą. Najlepszym był Andrzej Laskowski przed Jerzym Walczakiem. III m. zajął 19- letni Jan Włodarek ( junior startujący w kat. seniorów).

Za pozowanie najwyższe oceny otrzymali: Andrzej Laskowski i Andrzej Zienta.

W konkurencjach siłowych najlepsze wyniki uzyskali:

- Andrzej Zienta podciągnął się na drążku - 22 razy,
- Jan Włodarek przysiad z obciążeniem – 165 kg ,
- Andrzej Laskowski w martwym ciągu i wyciskaniu szt. leż., odpowiednio 200 kg i 120 kg.

Stanisław Zakrzewski wręczył puchary i dyplomy uczestnikom. W następnych latach w mistrzostwach "Syrenki", które miały charakter wieloboju siłowego (5 - 7 konkurencji) rozgrywany z podziałem na kategorie wagowe zwyciężali m.in. : Bogusław Krydziński, Jerzy Dzikowski, Antoni Wojewoda, Zbigniew Opłocki, Jan Włodarek, Adam Wilczyński, Wojciech Rejmer.

Warto przypomnieć, że kulturyści "Syrenki" mieli duży udział nie tylko w propagowaniu kulturystyki, ale też znacznie przyczynili się do przełamania nieprzychylnych ocen i opinii o kulturystach, ze strony władz polskiego sportu i zagorzałych przeciwników. Przeciwnicy ci rekrutowali się głownie, że środowiska prasy sportowej, głosili pogląd, że uprawianie kulturystyki to niezbyt przydatnych rozwój mięśni.

Najlepsi zawodnicy "Syrenki" (Jerzy Dzikowski, Zbigniew Jędrzejczyk, bracia Bogusław i Mieczysław Krydzińscy, Zbigniew Konarzewski, Ryszard Mazur,Jerzy Porowski, Stanisław Ptaszyński, Antoni Wojewoda, Jan Włodarek) poddali ten pogląd weryfikacji, przystępując do testów sprawności fizycznej i siły przeprowadzonych przez naukowców AWF.

Test sprawności ogólnej, przeprowadzony w jednym dniu, obejmował próby wykonywane jedna po drugiej:

- szybkości - bieg 60 m.,
- wytrzymałości - bieg 300 m.,
- zwinności - slalom między chorągiewkami ustawionymi w kształcie koperty,
- siły - uginanie ramion w podporze przodem na poręczach i podciąganie na drążku nachwytem, liczba powtórzeń,
- mocy - wyskok dosiężny z miejsca.

W odrębnym teście dr Lech Skorupski z Zakładu Teorii Sportu AWF w Warszawie, za pomocą przyrządów działających na zasadzie dynamometru, zmierzył siłę w statyce w odniesieniu do różnych stawów.

Uzyskane rezultaty przewyższyły średnie wyniki zawodników kadry narodowej polskich sportowców, co było dużym zaskoczeniem dla naukowców i oponentów kulturystyki. Np. w badaniu siły zginania bicepsa Zbigniew Konarzewski (waga 88 kg) uzyskał wynik 14,1 kg, a Robert Wójcik (waga 114 kg) reprezentant Polski w podnoszeniu ciężarów tylko –15,6 kg. Bardzo dobry wynik uzyskali: Stanisław Ptaszyński (waga 87 kg) w prostowaniu ramienia -10,7 kg, natomiast w prostowaniu stawu kolanowego, biegu na 60 m wyskoku dosiężnym z miejsca, podciąganiu na drążku ( nachwytem) i pompkach na poręczy - Jan Włodarek (waga 87 kg).

Dziś prawie wszyscy byli najlepsi zawodnicy "Syrenki" z sentymentem wspominają swoją przygodę z kulturystyką, która wiąże się z ich młodością i ze zdobywaniem "siły" do dorosłego życia. Wojciech Siudmak niedawno stwierdził, że uprawianie kulturystyki pozwoliło mu na odnalezienie pewnej równowagi podczas studiów, okresie pełnym poszukiwań intelektualnych i artystycznych. Pozwoliła na określenie wartości własnej osobowości."

Następne lata to już odrębny rozdział w historii "Syrenki", zasługujący na przypomnienie w odrębnym artykule. Można jednak tylko zasygnalizować, że biegiem lat Ośrodek stawał się "siłownią" o profilu rekreacyjnym, w którym każdy ćwiczy według swoich możliwości i zaawansowania, głównie dla przyjemności i zdrowia.

Zmieniali się trenujący, byli różni instruktorzy, m.in.: Marian Rossa znany też z fenomenalnej sprawności fizycznej, siły i znakomitego umięśnienia. , 48 cm w obwodzie bicepsa, ani "grama" tłuszczu, a waga ciała tylko 86 kg ! Zajęcia prowadzili też: Janusz Czułkowski, Seweryn Sawicki, Wiesław Sawicki, Józef Czopik, Ryszard Kopański i inni. Przybywało nowoczesnego i urozmaiconego sprzętu do ćwiczeń. Zaczęły ćwiczyć kobiety. Były osiągnięcia i medale , głównie w trójboju siłowym i kulturystyce kobiet

Od ponad 20 lat instruktorami są : Jan Czyżkowski jednocześnie pełniący funkcję prezesa Ogniska i Marek Krawczyk, oraz od kilku lat Zbigniew Borówek.

Autor: Jan Włodarek, kwiecień 2002r.



"Sopockie refleksje 1960-1970"

Sopockie zawody w wieloboju kulturystycznym uznawane za mistrzostwa najlepszych polskich kulturystów przeprowadzane od 1960 roku przez 10 kolejnych lat, odegrały ważną role w kształtowaniu, popularyzowaniu i rozwoju kulturystyki w Polsce. Stanowią istotną i pozytywną część naszej historii ćwiczeń siłowych wiążącą się z epoką "bezkoksową". Przebieg i wyniki tych zawodów zostały przedstawione na łamach "Kulturystyka i fitness" (od nr 3 z 2000 r. do nr 1 z 2002r. ).

Trzeba wyraźnie podkreślić, że sopockie zawody przeprowadzano z inspiracji twórcy polskiej kulturystyki Stanisław Zakrzewskiego, redaktora "Sportu dla Wszystkich" i zarazem wiceprezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, a od 1965 roku Przewodniczącego Komisji Kulturystyki ZG TKKF, ofiarnie wspieranego przez licznych społecznych działaczy, głównie z wybrzeża: Ludwika Ogrodowicza, Andrzeja Jentczaka, Edmunda Łącza, Mariana Gregorczyka, Stanisława Wilgusa, Edwarda Sobieszczyka, Edwina Hejmowskiego i innych.

Był to okres modny na ćwiczenia siłowe. Powstały nowe ośrodki kulturystyczne, przybywało ćwiczących. Szacowano , że już po koniec 1962 roku, kulturystykę uprawiało ok. 300 tys. osób, głównie młodzież, a ok. tysiąca osób miało ambicję startu w zawodach. Kulturystyka stała się w kraju masową formą kultury fizycznej. Do tak znacznego wzrostu popularności ćwiczeń siłowych przyczyniło się czasopismo "Sport dla Wszystkich" - ukazujące się w nakładzie dochodzącym do 100 tys. egzemplarzy. W latach rozgrywania sopockich zawodów Redakcja "SdW" popularyzowała różne metody ćwiczeń siłowych i sprawnościowych oraz zachęcała do rywalizacji sportowej m.in. w Sopocie.

Mimo wzrastającej popularności kulturystyki nie zaliczano jej do dyscyplin sportowych. Była wręcz ignorowana przez władze polskiego sportu, a także przez prasę krajową ( z wyjątkiem "SdW" ), która nie wykazywała zainteresowania, nawet zawodami mistrzowskimi. Wraz z kometką i karate była tylko jedną z form rekreacji fizycznej prowadzoną przez TKKF i LZS. Dla sportowej kulturystyki nie było więc dotacji, specjalistycznego sprzętu, sal treningowych z pełnym zapleczem sanitarnym, nie wspominając o niezbędnej specjalistycznej opiece lekarskiej i odnowie biologicznej oraz odzywkach, które były zarezerwowane dla zawodników dyscyplin olimpijskich.

W tym okresie najlepsi kulturyści mogli tylko marzyć o stypendiach czy też o innych formach pomocy, które chociaż w części mogłyby rekompensować ich sportowy wysiłek. Mimo iż nie było tego co dziś nieodzowne dla współczesnego mistrza kulturysty, trenowano z przyjemnością i pasją, uzyskując na owe czasy imponujące wyniki siłowe, dużą sprawność fizyczną i estetyczne umięśnienie.

W zawodach sopockich brało się udział dla własnej satysfakcji i aby sprawdzić efekty treningu w rywalizacji z innymi. Nie przeszkadzało, że na zawody jechało się przeważnie w przepełnionym pociągu, stojąc ponad 8 godzin, a w czasie zawodów spało się w oddalonych o kilka kilometrów od kortów "kurnych chatkach" o wymiarach 3x3 metry, z dwoma piętrowymi łóżkami, a do łazienki było nie mniej niż 100 m. Było też normą stołowanie się w barze mlecznym.

Te wszystkie utrudnienia nie zmniejszały chęci i entuzjazmu sprawdzenia się w mistrzowskiej rywalizacji. Co roku na przełomie lipca i sierpnia zawodnicy zjeżdżali do Sopotu. W pierwszych mistrzostwach startowali zawodnicy już dobrze zbudowani, sprawni, silni - przeważnie uprawiający wyczynowo inne niż kulturystyka dyscypliny sportowe: podnoszenie ciężarów, lekką atletykę, judo, gimnastykę, wioślarstwo. Byli najlepszymi z grona ponad tysiąca rekreacyjnie ćwiczących w kilku ośrodkach. W następnych latach przybywało uczestników. Przeważali typowi kulturyści, wyłonieni w drodze ogólnokrajowych eliminacji. Chętnie też – poza konkursem - występowali zawodnicy z ZSRR, Czechosłowacji, NRD, Węgier, Szwecji. Raz był też zawodnik z Omanu.

Do 1967 roku sopockie zawody kojarzą się też z sukcesami zawodników warszawskiej "Syrenki", których przeważnie w finałach każdej kategorii było najwięcej. Główna w tym zasługa Henryka Jasiaka -instruktora i redaktora "SdW", wspomaganego przez Józefa Radziwiłkę, czołowego zawodnika z początku lat 60 –tych.

Szczególnie korzystne dla dalszego rozwoju kulturystyki w Polsce było nawiązanie międzynarodowych kontaktów z działaczami i zawodnikami z krajów socjalistycznych, a szczególnie z ZSRR i Czechosłowacji gdzie poziom sportowy i masowość kulturystyki była bardzo wysoka. Następstwem tego były m.in. starty polskich zawodników w silnie obsadzonych imprezach międzynarodowych.

Z roku na rok sopockie zawody były coraz lepiej zorganizowane i wzrastał ich poziom sportowy. Doceniała to wspaniała publiczność, która zawsze szczelnie wypełniała centralny kort klubu tenisowego – pamiętający świetność polskiego tenisa lat 30- tych i nagradzała występy zawodników, gromkimi brawami.

Zawodom towarzyszyła atmosfera niepowtarzalnego uroku miasta. W pamięci pozostają spacery po najdłuższym w Polsce molo i wspaniałej słonecznej plaży oraz wodne igraszki. Wszędzie były tłumy wczasowiczów i niczym nieskrępowane, zgrabne i ładnie opalone dziewczęta z włosami na Marinę Vlady lub Jean Seberg, wpatrzone w kulturystów.

Popisy na kortach i plaży to była naturalna, niepowtarzalna rewia mięśni, sprawności i siły, wynikająca z założeń ówczesnej kulturystyki, lansującej wszechstronność, a więc nie tylko rozwój umięśnienia , który obecnie jest przeważnie jedynym celem ćwiczącego. Były wspaniałym naturalnym sposobem propagowania ćwiczeń kulturystycznych.

Można stwierdzić, że herosi sopockich zawodów dziś wydaliby się "małymi" w porównaniu z ponad 100 kilogramowymi zawodnikami, ale byli nie tylko proporcjonalnie zbudowani, silni, lecz także sprawni fizycznie i mieli szczęście , że ćwiczyli i startowali w epoce bezkoksowej.

Od zawodów sopockich upłynęło już ponad 30 lat, a ich uczestnicy, obecnie panowie dobrze po 50 –tce , przeważnie jeszcze ćwiczą. Z licznej grupy tych, którzy zachowali sportową sylwetkę, zdrowie i krzepę, mogącą imponować dużo młodszym, można wymienić m. in. : Bogusława Krydzińskiego, Jerzego Pachockiego, Leopolda Dzitkowskiego, Jana Rozmarynowskiego, Stefana Krajewskiego, Stanisława Ptaszyńskiego, Sławomira Filipowicza. W zawodach dla weteranów startują dziś: Józef Radziwiłko, Wiesław Chałas, Marian Glinka. Czy za 40 lat, będzie można napisać to samo o aktualnych naszych mistrzach kulturystyki?

Z uczestników zawodów wyłonili się znakomici instruktorzy, sędziowie i organizatorzy oddani kulturystyce m. in. Jerzy Baranowski z Wrocławia, Leopold Dzitkowski z Piotrkowa Tryb., Henryk Jasiak, Andrzej Jasiński ,Józef Radziwiłko, Mirosław Wożniak, Jan Włodarek, Seweryn Sawicki z Warszawy, Stefan Polis i Mieczysław Połacik z Częstochowy, Józef Stelmasiak z Łodzi, Ryszard Sarnowski z Piły, Wiesław Wnęk z Krakowa, Stanisław Wielgus z Gdańska, oraz Zdzisław Radulski i Jerzy Gorzkowski - organizatorzy ogólnopolskich zawodów w Radomiu. Wśród "nauczycieli" kulturystyki poczesne miejsce zajmuje Witold Majchrzak z Bydgoszczy - wszechstronny atleta, utytułowany bokser, ciężarowiec i zapaśnik znany też z cyrkowych pojedynków z niedźwiedziem.

Wraz z zawodami w Sopocie zakończyła się bezkoksowa epoka w naszej kulturystyce. Cel ćwiczeń "siła, sprawność, zdrowie" ukształtowany pod koniec lat pięćdziesiątych przez Stanisław Zakrzewskiego został osiągnięty i sprawdził się w praktyce w zawodach sopockich. Pomimo, że od ostatnich zawodów upłynęło tak wiele lat , to wciąż jest aktualny.

Dowodem tego może być stale zwiększająca się ilość ćwiczących rekreacyjnie, w różnym wieku, którzy dążą do poprawy swojego umięśnienia , sprawności fizycznej i siły.

Autor: Jan Włodarek, marzec 2002r.


Artykuły zamieszczone za zgodą autora.